http://www.wroclaw.mm.pl/~paulaa71/Pliki/but1aa.jpg
MySpace
Paula
Rytm
Khad
Gbs
Jot
Kejk

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007

→ 27.11.2008 :: 17:50 Komentuj (1)
Kilka dni temu miałem urodziny i kilka dni temu obchodziliśmy drugą rocznice z moją małą P.
Wczoraj byliśmy na psychodelicznym performer akcie "Elektrownia Dźwięku"
- co do fajności to zdania są podzielone. Generalnie dość depresyjnie ostatnio. Powiedzmy, że to przez pogodę.

If You Could Read My Mind
by Johnny Cash

→ 19.11.2008 :: 17:03 Komentuj (0)
Dzień z cyklu: wiatr w oczy.

Poranek, jak najbardziej ok, reszta dnia to nieporozumienie, tona syfu do ogarnięcia w pracy, później telefon od drugiego, przyszłego, mooooże szefa, któremu nie spodobał się mój projekt a siedziałem przy nim z 5h. Po pracy miałem jechać na zabieg, przed którym nota bene trzęsę dupą, no ale oczywiście były takie korki, że dotarcie tylko do grunwaldzkiego zajęło mi 35 min. W szpitalu byłem 25min za późno i zostałem przeniesiony na inny termin - kolejne podejście w piątek. Nie żebym nie wiedział, że są korki, wiedziałem, wyszedłem nawet 15min wcześniej z pracy.... Wiatr w oczy. Teraz pewnie będe siedział i pisał jakieś coś, żeby się zrehabilitować.
Ból głowy is a mutherfucker.

Notorious B.I.G. - Playa Hater


→ 17.11.2008 :: 15:56 Komentuj (1)
Jedna rzecz:

Każda twoja decyzja czy postępowanie, ma wpływa na to co później się dzieje,
bez wyjątku, każda. I jedyne na co można liczyć to to że ktoś kogo to bezpośrednio dotknęło znajdzie chociaż odrobinę dobrej woli by chociaż częściowo ogarnąć sytuację do której doprowadziłeś.
Nigdy, przenigdy nie usprawiedliwiaj siebie, bo do póki ktoś nie zbuduje wehikułu czasu będziesz musiał, choćby to miało cholernie boleć, ponieść konsekwencje. Zawsze.
I nie ma się czego bać, bo zrezygnowanie z ucieczki jest już połową sukcesu. Zaufaj.

T-Pain - Keep Going


→ 17.10.2008 :: 16:22 Komentuj (5)
Nie umiem się cieszyć.
Dzisiejszy sukces okupiony tygodniowym hardkorem
poprawił mi nastrój na jakieś 25min, dokładnie tyle jadę do domu z centrum.
Burza, wiatr, piździ.



Dobra płyta...
John Legend - This Time


→ 08.10.2008 :: 19:28 Komentuj (1)
Praca w pracy, praca w domu. I tak do końca tygodnia.
Nie ogarniam już, ale wyjścia nie mam, to znaczy mam ale to nie
byłoby najlepsze dla mojej przyszłości. A chyba o niej powinienem
teraz myśleć i dbać by wszystko się układało w jakąś całość,
jakkolwiek by to nie było dwuznaczne.
Staram się i tęsknie za moją drugą połówką.

The Streets - The Escapist